Coś mi tu śmierdzi.......
- Wysłane przez Marcin Zarzycki
- Kategorie Aktualności podatkowe
- Data 4 marzec 2025
Ciekawy przypadek opisała wczorajsza Dziennik Gazeta Prawna
Podatnik zakupił… wodę toaletową jako wyposażenie toalet przeznaczonych dla gości i kontrahentów. Ba! Woda ta nawet została opatrzona logo jego firmy..
Zadał więc fiskusowi w zasadzie proste pytanie – czy od wydatków na zakup wody toaletowej można odliczyć VAT?
Wyobraźcie sobie, jakie musiało być jego zdziwienie, gdy otrzymał interpretację podatkową liczącą kilkanaście stron (0112-KDIL1-3.4012.352.2024.2.AKR), w której fiskus, powołując się m.in. na przepisy Dyrektywy i orzecznictwo TSUE tłumaczy, że prawo do odliczenia mu nie przysługuje, albowiem:
„nie ma pewności, że wydatek poniesiony na zakup ww. wody toaletowej przełożył się na zawarcie korzystnych umów z kontrahentami, co z kolei doprowadziło do zwiększenia obrotu w ramach prowadzonej przez Pana działalności gospodarczej”.
Podatnik był jednak nomen omen „zatwardziały” i postanowił pójść z tym do sądu, licząc na większe zrozumienie realiów biznesowych…
I tak mamy wyrok WSA w Gdańsku z dnia 25 lutego 2025 r. (sygn. akt I SA/Gd 937/24), w którym Sąd zgodził się w pełni z… fiskusem!
Sędzia (który z pewnością ma nieocenione doświadczenie biznesowe…) wskazał, że: „z reguły rozmowy biznesowe prowadzi się w salach konferencyjnych lub pomieszczeniach biurowych, a istotne dla zawarcia kontraktów i tym samym zwiększenia obrotów firmy jest to, co jest przedmiotem negocjacji i jaka jest oferta (…) Brak jest natomiast podstaw do przyjęcia, że woda toaletowa mogła mieć choćby najmniejszy wpływ na to, że kontrahenci nie patrzyli na treść oferty, tylko zwracali uwagę na wodę toaletową”.
Także moi drodzy, zasada jest prosta – jak zapraszamy kontrahentów na negocjacje, to trzeba ich uprzedzić, żeby przygotowali się wcześniej, albowiem nasza toaleta nie służy do „załatwiania” spraw biznesowych.
Autor: Marcin Zarzycki
