Magicznie puste faktury
- Wysłane przez Daniel Więckowski
- Kategorie VAT
- Data 22 luty 2025
Gorąco zachęcam Państwa do zapoznania się z wypowiedziami zastępcy szefa KAS, które relacjonuje portal prawo.pl (Link).
Wiceminister finansów Zbigniew Stawicki poinformował, że w 2024 roku wykryto 291.633 fikcyjne faktury – czym pobito rekord jeszcze z roku 2018! Oczywiście, nie sposób nie podkreślić, że jedynie 8 tysięcy takich dokumentów zostało wystawionych w roku 2024.
Co intrygujące – z uwagi na sprawy, które prowadzimy w LTCA – minister oznajmił, że „pod względem liczby to przeważają puste faktury, wystawione przez przedstawicieli branży tekstylnej, i to głównie przez podmioty związane z handlem towarami azjatyckiego pochodzenia. Pod względem wartości takich faktur jednostkowych duży udział ma branża związana z działalnością w zakresie kosmetyków”.
Dodatkowo, zastępca szefa KAS wskazał, że „zaproponujemy w przypadku branży tekstylnej objęcie przewozów takich towarów, które będą podlegać pod pewne kryteria, obowiązkiem zgłaszania ich do systemu SENT”.
Brzmi wspaniale, prawda? Niestety, fakty są dość ponure.
Postępowania, które prowadzimy w naszej Kancelarii, łatwo pozwalają na odkrycie „modus operandi” działań fiskusa. Zamiast kontrolować i monitorować sprzedawców, najczęściej azjatyckich – urzędnicy uderzają w bogu winnych polskich podatników. Dlaczego? Jako to powiedziała jedna pani inspektor przesłuchując mojego klienta: „tych Azjatów nie umiemy rozróżnić, a co dopiero ich przesłuchać”.
W rzeczywistości więc, takie centra jak np. słynna Wólka Kosowska, funkcjonują w najlepsze. Polscy przedsiębiorcy – szukając optymalnych cen, wybierają najtańszych dostawców, właśnie z takich miejsc. Towar następnie sprzedają do znanych sieci handlowych, które oczywiście oferują je milionom swoich klientów.
Towar więc jest, faktycznie.
W ramach prowadzonych czynności, organy podatkowe przedstawiają całą masę dowodów (słynne już chyba setki stron tabelek z excela), które udowodnić mają, że nasz dostawca nie mógł kupić towaru, który my od niego kupiliśmy. Dodatkowo, polski przedsiębiorca dowiaduje się, że choć dostawca był spółką zarejestrowaną w KRS, to w którymś okresie przestał składać sprawozdania finansowe, albo też nie miał rachunków zgłoszonych na tzw. „białą listę”.
Co „zaskakujące”, po tak przeprowadzonej analizie, inspektorzy przyjmują dość interesującą pozycję – podatniku, wiemy, że sprzedałeś towar do ogólnokrajowej sieci sklepów wielkopowierzchniowych, więc towar był. Ale nie kupiłeś go od Pana X, Y czy Z z Wólki Kosowskiej.
Karawana idzie dalej.
Wielokrotnie słyszę od klientów, że najbardziej irytująca jest ta pozorowana niemoc fiskusa. Historie o tym, że raz na tydzień do Wólki przyjeżdża kontrola celno-skarbowa, szukając ofiary, która na czas nie zwinie swojego biznesu, przeszły już chyba do kanonów sektora tekstylnego w Polsce. I tak bez zmian od wielu, wielu lat.
Win-win, ale czy aby na pewno?
Sytuacja, dość kuriozalnie, wydaje się być idealna. Firmy z Azji sprzedają swój towar (jakoś nikt się nie pyta, skąd on się w Polsce wziął). Polskie firmy kupują tanio i sprzedają do sieci handlowych, z dość rozsądną marżą. Od czasu do czasu ponosząc „ofiarę” jednego bądź kilku nieszczęśliwców, którym urząd skarbowy psuje szyki. Inspektor skarbowy wyrabia normę, urząd błyszczy w statystykach Ministerstwo Finansów w. Sieci handlowe, nie niepokojone przez fiskusa, mają prawdziwe eldorado, sprzedając tanie tekstylia milionom zainteresowanym.
To pan się skoryguje.
Dla mnie, jako pełnomocnika, najbardziej irytująca, tuż obok tej udawanej niemocy organów, jest taktyka urzędnicza. Zastraszany przez inspektorów przedsiębiorca w pewnym momencie słyszy wyświechtaną już linijkę: „prowadzimy u pana kontrolę za cały rok, to pan skoryguje 6 miesięcy, a co do reszty zobaczymy”.
Otóż nie!
Pan się nie skoryguje, nawet za jeden miesiąc. Walczymy w imieniu naszych klientów o każdą tak wyłudzaną złotówkę naliczonego VAT, zasypując organy tonami argumentów, czy to prezentowanych przez Trybunał Sprawiedliwości UE, czy też Naczelny Sąd Administracyjny. Kiedy jak kiedy, ale w tych sprawach nigdy nie rekomenduję klientom złożenia broni.
Autor: Daniel Więckowski
